Gdy słowa tańczą w ciszy — poetyckie spotkanie w Starym Wielisławiu
A A A
Mariola Huzar, własne 11.06.2026

Kiedyś w Filii bibliotecznej w Starym Wielisławiu odbyło się wyjątkowe, pełne ciepła i skupienia święto poezji, na które licznie przybyli podopieczni wraz z terapeutami miejscowych Warsztatów Terapii Zajęciowej. Już od pierwszych chwil czuć było, że to będzie spotkanie, w którym słowa mają moc budowania bliskości.

 

Na początek bibliotekarka Ewa zaprosiła wszystkich do wysłuchania kilku wierszy lokalnej poetki pani Jadwigi Łazarowicz z tomiku „Co mi w duszy gra”. Jej utwory wprowadziły atmosferę zadumy i pięknego, spokojnego rytmu.

 

Później przyszła kolej na głosy uczestników. Swoje wiersze przeczytali podopieczni oraz terapeutki Weronika i pani Katarzyna. W sali panowała pełna uwagi cisza — taka, która świadczy o prawdziwym wsłuchaniu się w drugiego człowieka. Poezja stała się tu mostem między emocjami, doświadczeniem i wrażliwością.

 

Na zakończenie uczestnicy zmierzyli się z biblioteczną krzyżówką, która okazała się świetnym, lekkim akcentem po pełnych refleksji chwilach.

 

Wśród materiałów znalazł się również osobisty wiersz terapeutki Katarzyny, udostępniony za jej zgodą — piękny, poruszający i bardzo prawdziwy.

 

 ,,Dzban”

 

Dzban , od losu dostałam w ślubnym prezencie, ogromny z uchem

Wodę nabierał, miał chłodzić w lecie

Zimą ogrzewać

Pić miałam szczęście …..

Pielęgnowałam, dbałam czuwałam by stał na miejscu

Swą radość mi dawał,

Był czysty dobry nie potłuczony, nie zakurzony bez rysy, skazy

Ciągle gotowy do swojej pracy do nalewania, chłodzenia w lecie

Zimą ogrzania …..

A czas uciekał nieubłagalnie i nadwyrężał dzbana zadanie …

Dzban do tej pory cudowny, piękny owszem stał na swoim miejscu

Ale ….pęknięty

Rysa przez niego przeszła wielka, kawałki wzoru zaczęły odpadać

I nie nalewał, wody nie trzymał

Nie chłodził w lecie, zimą już nie ogrzewał……

Poczułam smutek i rozgoryczenie …

Bo los gdzieś posiał moje pragnienie…

Kleiłam więc dzban po kawałeczku, wstawałam rano.

Wieczorem też byłam, kleiłam dzban ten by nie przegrywał….

Zmęczona byłam ta praca ciągłą, poranną, dzienną no i tą nocną.

Lecz ta walka jak Don Kichota bezsensem była moją iluzją…

I przegrał mój dzban i ja przegrałam ….

Od losu dzban, co szczęście miał dawać …

Zrobił psikusa, ze szczęścia zakpił …

Upadł na ziemię o blat roztrzaskał, odpadło ucho, przepiękne, wielkie

Wzór taki cudowny, kolorem żywym stracił kawałki, odpadły znikły

I rozpadł się dzban na części wielkie

Nie będzie wody i szczęścia nie będzie…….

 

 Wiersz podopiecznej Agnieszki

 

,, Moja Pusia ‘’

 

Mój pies Pusia super pies

Ale to już dobrze wiesz…Goni koty, lubi ludzi

I nigdy się nie nudzi…

A gdy słońce zacznie świecić już na spacer ze mną leci

Już od progu wita mnie, bo to taki super pies…



Archiwum